PL EN

satyrycznie

MOŻLIWE TYLKO W PIWNICY POD BARANAMI:
"Święto powinno trwać cały tydzień."
koncert piwnicznych piosenek satyrycznych

 PREMIERA - 20.10.2023 Piwnica pod Baranami

Piotr Skrzynecki (legendarny i niekwestionowany lider, konferansjer, artystyczny guru Piwnicy pod Baranami), uwielbiał świętowanie. Każda okazja była dobrym pretekstem do spotkania z przyjaciółmi, artystami i sympatykami. Zwyczaj organizowania benefisów i jubileuszy artystów i osobistości życia publicznego Piwnica pielęgnuje do dzisiaj. Na jeden z takich okolicznościowych programów piwniczna artystka Agata Ślazyk przygotowała pieśń do słów Andrzeja Waligórskiego zatytułowaną "Jagienka i orzechy". Miało to być jednorazowe wykonanie. Stało się jednak inaczej. Pieśń tak spodobała się słuchaczom, że na kilka lat trafiła do żelaznego repertuaru Piwnicy pod Baranami. Kolejne święta piwniczne były okazją do poszerzania repertuaru Artystki o następne pozycje z nurtu satyryczno-ludycznego. Pieśni te zostały zebrane przez Agatę w koncercie z mottem “Święto powinno trwać cały tydzień” zapożyczonym z wywiadu, którego udzielił Piotr Skrzynecki.

W programie usłyszymy teksty m.in.: Wiesława Dymnego, Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Juliana Tuwima, Mariana Załuckiego, Antoniego Marianowicza, Andrzeja Waligórskiego oraz, nie zawsze poważnego barda, bajkopisarza, satyryka, współtwórcy kabaretów “Adios muchachos” i “Żegnajcie chłopcy”, Bonifacego Dymarczyka. Wybrzmi też tekst samej Agaty, bo przecież jej pierwsza autorska płyta udowodniła, że słowem włada całkiem swobodnie. Za sprawą Artystki usłyszymy również pierwszą w historii pieśń do słów Piotra Skrzyneckiego. Zaznajomieni z repertuarem Artystki słuchacze znajdą tutaj na pewno pozycje znane z anten stacji radiowych oraz te, którymi po recitalach bisowała na życzenie publiczności. Będzie też wiele premierowych wykonań. Wśród satyry i śmiechu znajdzie się też, niejako dla równowagi, kilka lirycznych pereł. Agata przybliża historię powstania wielu utworów oraz zabawne zdarzenia z nimi związane. Całość prowadzi znany z koncertu “Gdzieś na ulicy nienazwanej - Pieśni Piwnicy pod Baranami” piwniczny kompozytor Tomasz Kmiecik.

Dzielimy się recenzją koncertu :

"Agata Ślazyk i Tomasz Kmiecik – jak oni się rozumieją, jak im pięknie wychodzi to świętowanie i wciąganie publiczności w nurt cudownego języka, muzyki i głosu, którego się słucha i chciałoby się słuchać jeszcze i jeszcze.

Pomysł tego recitalu zrodził się z inspiracji jedyną (jak dotąd) piosenką z tekstem Piotra Skrzyneckiego. Agata wybrała odpowiednie fragmenty z wywiadów, a niezawodny Tomek napisał muzykę. Postulat, żeby święto trwało cały tydzień jeszcze nie wszedł w życie, ale kto wie? Jeśli sztuczna inteligencja przejmie nasze obowiązki?

Tomek Kmiecik kokietuje publiczność twierdząc, że na „profesjonalnego konferansjera” nie pozwala skromny budżet przedsięwzięcia, więc on - kompozytor i pianista dostał kolejny przydział – poprowadzenie zapowiedzi podczas występu szefowej. Prawda jest taka, że nikt nie mógłby tego zrobić lepiej! Porozumienie tego teamu odbywa się prawdopodobnie telepatycznie, bo wszystko idzie gładko i sprawnie. Dialogi i komentarze skrzą się dowcipem i mogą zadowolić najbardziej wybrednych.

Repertuar jest niezwykle urozmaicony i barwny. Od pastiszu „Kolorowych jarmarków” poprzez podróż na wyspy Polinezji – piosenkę uroczą i słodką, choć niepozbawianą elementów czarnego humoru – aż po specjalność Agaty, czyli sztandarowe pieśni Piwnicy pod Baranami w nowej autorskiej odsłonie. Tym razem wysłuchaliśmy: „Dni, których jeszcze nie znamy” z repertuaru Marka Grechuty. Nie zabrakło również delikatnej liryki – do wiersza Elżbiety Zechenter-Spławińskiej „Gdy król jest nagi” muzykę napisała sama wykonawczyni i zaśpiewała tak, że wszyscy potencjalni królowie w podskokach biegli do domu z nadzieją, że wybranki siedzą w głębokich oknach i wypatrują ich przybycia pogrążone w tęsknocie.

Były też inne opowieści o relacjach damsko-męskich. Choćby sprawa podziału obowiązków domowych na przykładzie słowika - lekkoducha (tekst Juliana Tuwima) i pani słowikowej – artystki (tekst Mariana Załuckiego) - całość z muzyką Tomasza Kmiecika. Porady matrymonialne Bonifacego Dymarczyka nie straciły aktualności i będą przydatne zwłaszcza w sezonie wakacyjnym!

Z oryginalnym sposobem na połączenie patriotyzmu (niepozbawionego elementów martyrologii) z troską o demografię, spotkaliśmy się we wdzięcznej piosence: „Zosia i ułani” z repertuaru Kabaretu Starszych Panów. Bohaterka przeboju śpiewanego onegdaj przez Krystynę Zachwatowicz „Taka głupia to ja już nie jestem” również jako i Zosia odważnie podjęła ryzyko „tknięcia” ze wszystkimi ewentualnymi konsekwencjami.

W naszym piwnicznym świętowaniu nie zabrakło postaci literackich i historycznych: Rzepicha i Jagienka (ta z „Krzyżaków”), nie mówiąc o komediantce dzięki której możemy od razu doliczyć hurtem: Ofelię, Desdemonę i Balladynę, każda miała swoje 5 minut na scenie. A przecież to jeszcze nie cała treść wieczoru z Agatą i Tomkiem. Uwielbiam piosenkę: „Może nie jestem ciepłym pączusiem” – nie tylko ze względu na przezabawny, a jednocześnie liryczny tekst, ale również dlatego, że bluesowe zaczepne brzmienie głosu Agaty jest tu wyjątkowe i czekam na więcej! Nie wymieniłam jeszcze wszystkich tytułów, które wybrzmiały tego wieczora, a przecież tak szybko czas minął.

Oczywiście nie obyło się bez bisów i mieliśmy okazję usłyszeć „Maybe This Time” z filmu „Cabaret” w oryginalnej wersji językowej (rzucamy wyzwanie tłumaczom i tłumaczkom!). Niech pozostanie tajemnicą związek Agaty Ślazyk i zespołu The Rolling Stones, a także alternatywny tytuł recitalu, który proponowała sztuczna inteligencja w służbie marketingu kultury. Zapraszamy do Piwnicy pod Baranami na świętowanie! Bo przecież Święto Kabaretu powinno trwać cały tydzień (z przerwą na wakacje)."
Dziękujemy autorce - Marcie Mazurkiewicz.